
Dodane: 24-07-2009 13:30 -
Ikar, jak będziesz startował w jakiś wyborach to masz mój głos
Film obejrzałem calusieńki nawet napisy końcowe kiedy pokazywali różne zakątki świata. Cóż mogę powiedzieć. Ludzie mają możliwości, ale z nich nie korzystają.
Energia pochodząca z wiatru, słońca, wody jest teoretycznie darmowa, jedynie w praktyce musimy wydać te parę groszy na odpowiedni sprzęt do wykorzystywania tego. I to na prawdę są groszowe sprawy jeśli podzielić koszt inwestycji przez korzyści długoterminowe.
Bardzo dał mi do myślenia wątek w którym państwo kosztem tego, że nie ma armii, dba o przyrodę. To było coś pięknego. Powiedzcie mi czy takie państwo jest w takim wypadku bezbronne? Oczywiście, że nie, bo szczerzę w to wątpię, że inne państwa nie wstawiłby się za takim. Polska też powinna ograniczyć się do armii reprezentującej państwo. A nie jakieś inwestycje w rozlatujący się amerykański złom. Na co nam to jeśli i tak w wypadku wojny bylibyśmy nikim. Lepiej przejść na jasną stronę mocy.
Tylko pojawia się pytanie kto? Kaczyński? Nie! Tusk? Nie! Ikar? Tak

(to już taki mały żart żeby rozładować trochę atmosferę) Ale tak na serio istnieje pewna jakby to nazwać... Nie wiem jak to powiedzieć. Chodzi mi o to, że zwykły człowiek gdy dostaje dużo kasy, chce jeszcze więcej. Ktoś kto produkuje wiatraki może stać się takim baronem naftowym w innym wydaniu. Będzie się starał czerpać z tego korzyści i zapomni o podstawowym celu jaki postawił sobie na początku - ochrona środowiska (oczywiście baroni naftowi takiego celu nie mieli i nie mają). Zejdą na złą stronę mocy starając się jak najmniej ograniczyć koszty własne nie zawsze dbając o jakość. Takie coś będzie odpychać ludzi. Nie wiem czy każdy zrozumiał to co chciałem powiedzieć bo jest mi to ciężko określić. Po krótce: To co z początku wydaje się dobre niekoniecznie w przyszłości takie będzie.
I po tym zdaniu także nie wiem czy dobrze się rozumiemy. Bo jestem jak najbardziej za tym co propaguje Ikar: elektrownie wiatrowe, elektrownie słoneczne, samochody na wodę. Wszystko to aby ocalić Ziemię i przywrócić jej w miarę naturalny rozwój i obieg w całym systemie życiowym na ziemi. Ale tym samym chciałbym zwrócić uwagę, że z tego nie ma samych korzyści. Aczkolwiek jest to maciupeńkie zło w porównaniu do tego aktualnego, ogromnego zła.
Jeśli napisałem coś co może źle zostało odebrane to postaram się wytłumaczyć. Możliwe, ze coś źle ująłem więc w takim wypadku zważając na wagę tematu z przyjemnością to poprawię.
Edit:
Zapomniałem jeszcze o jednej ważnej sprawie. Jeśli ludzie od ropy od węgla i innych rzeczy których pozbawiamy Ziemię mieliby z tym skończyć to co w takim wypadku z ich pracą? Myślę, że elektrownie wiatrowe i słoneczne nie potrzebują aż tylu konserwatorów ilu zostanie zwolnionych w wypadku zamykania elektrowni węglowych, rafinerii etc. Ikar, Ty siedzisz bardziej w tym temacie i masz zawsze dużo argumentów. Chętnie zobaczę co o tym sądzisz. Może rozwiązanie jest tak proste, że nawet tego nie dostrzegam