
Dodane: 30-01-2011 13:13
Temat dotyczy historii, które opowiadają o czymś co zepsuliśmy niechcący lub uszkodziliśmy niechcący. Nie wykluczam też historii gdy zrobiliśmy komuś kuku niechcący

. Jako założyciel tematu może ja zacznę od pewnej historyjki. Pewnego dnia stwierdziłem, że mam w pokoju niezły syf. Więc ochoczo zabrałem się za porządki. Gdy skończyłem wycierać kurze, przyszła kolej na zajęcie się dywanem. Tak więc wpadam do pokoju z odkurzaczem. Wyciągam kabel (mój odkurzacz ma taki "wysuwany" kabel i jak się skończy pracę to można go takim magicznym guzikiem zwinąć w krótką chwilę). Naturalnie podłączam kabel do kontaktu. No i przez magiczny guzik zdarzył się pewien wypadek. Nie spojrzałem co wciskam i zamiast wcisnąć guzik uruchamiający odkurzacz wcisnąłem ten magiczny xD. Niestety skończyło się tym, że kabel zaczął się zwijać i przy okazji wyrwał kontakt.

Dodane: 30-01-2011 13:23
Wow niezła historia. Ja miałem troszkę inną a więc: Byłem w domu wieczorem postanowiłem dać spodnie do prania lecz nie zauważyłem że w kieszeni była moja komórka, po praniu była czyściutka i pachnąca lecz niestety niedziałająca.

Dodane: 31-01-2011 13:21
Przypomniała mi się jeszcze jedna historia. Wracałem z wigilii klasowej z podstawówki w mojej wiosce. Każdy miał przynieść swoje naczynia, wiadomo szklanka,talerz, itp. (wszystko normalne nic papierowego, plastikowego). Jako, że już było późno, ciemno i jakoś tak straszno. Postanowiłem się kawałek przebiec. Gdy już zbliżałem się do rogu mojej chaty. Pośliznąłem się na lodzie i potłukłem wszytko co potłuc się mogło. Mama nie była zadowolona.

Dodane: 31-01-2011 14:10
No ja przypadkowo kolesia niemal pozbawiłem słuchu

Musiał mieć zabieg, ale i tak stracił 15% słuchu w prawym uchu

uderzyłem go z otwartej dłoni, i pech chciał że go tak nie szczęśliwie trafiłem...
Z rzeczy materialnych to popsułem masę urządzeń próbując ich wytrzymałość. Zaczynając na wyginaniu łyżki czy widelca kończąc na urwanej sztukaterii spod sufitu

było się młody to się wariowało...aż cud że przeżyłem.
--------------------

Dodane: 31-01-2011 14:24
O łyżeczki i widelce to ja nie raz psułem.Raz zepsułem fajne pióro z biura mojego taty i dostał mi się niezły ochrzan xD.A właściwie to nie ja zepsułem pióro,no ale nie ważne bo była to moja wina

.Raz rozwaliłem szklaną półeczkę.No i oczywiście coś się tam jeszcze zdarzyło ale to już takie nieważne drobiazgi

.
--------------------
http://www.youtube.com/watch?v=citzRjwk-sQ

Dodane: 31-01-2011 14:47
hehe . Ja kiedyś siedziałem na stołówce w szkole i jadłem sobie zupcie brokułową. pływał mi w zupie jakiś taki duży okrągły brokuł którego nie lubie nie pamiętam nazwy xD. żeby sie go pozbyć pomyślałem że go wyrzuce;p połozyłem go na łyżce i wystrzeliłem z katapulty chciałem żeby spadł na ziemie niestety wylądował stolik dalej w zupie mojej koleżanki xD

Dodane: 31-01-2011 15:22
Ahh ... Jak często zdarzało się że zepsułem lub zrobiłem coś niechcący xP
Cóż najbardziej przypomina mi się historia z podstawówki, gdy mój kumpel stał przy ścianie i coś tam odwalał. Postanowiłem zrobić mały myk, a dosłownie chciałem go podkosić. Podczas kopnięcia opierał się o ścianę, a ja uderzyłem w same stopy, które na posadzce poślizgnęły się jak na lodzie. Kumpel nieźle wywiną i uderzył głową w ziemie. Nauczycielka przybiegała i zapytała się kto to zrobił. Odpowiedź była prosta: "To ja, ale to było niechcący." ^^
--------------------

Dodane: 31-01-2011 15:38
Ja kiedyś niechcący kolegę wyrzuciłem przez zamknięte okno

Popchnąłem go i się poślizgnął i uderzył głową w szybę xD Na szczęście nic się nie stało. Drugim razem graliśmy jeszcze w gimnazjum w piłkę nożną w szatni w szkole, akurat zza rogu wyskoczył nauczyciel by nas opierniczyć, niestety zrobił to w momencie kopnięcia przeze mnie piłki która z hukiem rozwaliła świetlówkę na suficie i całe te szkło prosto na tego nauczyciela

Teraz już nie mam takich przypałów, bo jestem już spokojny i ukształtowany jakoś.. Jednak nie zamonę historii z tego roku jak kolega 'niechcący' rozbił mi wazon na sziszę

Zawinął się w jeden z tych węży do wciągania i runął

jedyne co udało mi się zrobić, to spróbować uratować spadający wazon, a rozwalił się i tak tylko jeszcze wcześniej, podczas próby złapania mnie poparzył xDDD
--------------------

Dodane: 31-01-2011 15:52
Bawiliśmy z kuzynem w pojedynek na butelki, jestem szybszy od niego i zaczął się cofać i walnął dupą w szybę w drzwiach

Szyba była i tak nadtłuczona i z obu stron trzymała się na doklejonej tapecie i przez miesiąc jak otwierałem te drzwi miałem wrażenie że tapeta zaraz się podrze i szkło poleci mi na nogi

Dodane: 31-01-2011 16:07
Ja jak byłem mało chyba początek 2-giej podstawówki biłem się z moim kolegą

no i jeszcze w jego domu on zaczął

wywalił mnie z krzesła na ziemię zacząłem go bić nawet nie zauważyłem jak kilka razy uderzył głową o szafę wtedy mój kolega zobaczył krew na ziemi . To tyle takich sytuacji że coś zepsułem to chyba nie miałem bo nie pamiętam.
--------------------

Dodane: 31-01-2011 16:18
Oj, zliczyć rzeczy, które popsułam... chyba się nie da.
No, oprócz standardowych sytuacji jak potłuczenie szklanki czy antyramy, zepsucia kompa, itp. to kilka razy miałam naprawdę głupie przypadki. Jeszcze w podstawówce na w-fie, ćwiczyliśmy zagrywkę. Jako, że mi się to znudziło, bo robiliśmy to od dłuższego czasu, postanowiłam uderzyć piłką z całej siły stojąc tyłem do boiska. No i niechcący uderzyłam w panią woźną, która wtedy wchodziła...
Albo jeszcze lepiej. Naprawiałam kompa, bo nawalił system. Włożyłam płytkę z oryginalnym Windowsem. Coś długo się instalowało, ale czekałam. A tu nagle bum! Komp poszedł na złom, bo płytka pękła w środku, rozwalając połowę i tak zepsutego kompa. Oj, co się później stało...

Dodane: 31-01-2011 16:20
A zapomniałem nie moje ale i tak śmieszne parę lat temu mój kumpel chciał innemu kumplowi zainstalować grę no i jak instalował tę grę to zachciało mu się kupę

i chciał pójść do domu ale ten drugi powiedział żeby u niego zrobił "kupę"

a on w tym czasie pójdzie zanieść coś do piwnicy . Jak już wchodził po klatce na górę to zobaczył tamtego jak zbiega na dół i powiedział że musi iść on wchodzi na górę patrzy do łazienki a tam woda pływa po deskę

a z nią "dwa klocki "
--------------------

Dodane: 05-02-2011 18:49
Jesli szyby zaliczają się do popsutych niechcący to się kilka wybiło xD Wszystkie przez piłkę chyba xD Co ja nie chący popsułem ? Rower, wiele razy xD Jakoś na chwilę obecną sobie nic więcej przypomnieć nie mogę ale z całego elektronicznego szajsu też by się jakieś rzeczy popsute znalazły.
--------------------
Znajdziecie mnie na: LastFM and MAL

Dodane: 06-02-2011 21:08
Oj ile to się rzeczy popsuło niechcący. Łyżek nie zdarzyło mi się połamać, co najwyżej powyginać, a to dało się naprawić

. Z czego najwięcej popsułem słuchawek i innych(małych) sprzętów, typu piloty, kalkulatory, lampki i wile innych.
--------------------

Dodane: 06-02-2011 21:33
Norberg napisał/a:A zapomniałem nie moje ale i tak śmieszne parę lat temu mój kumpel chciał innemu kumplowi zainstalować grę no i jak instalował tę grę to zachciało mu się kupę

i chciał pójść do domu ale ten drugi powiedział żeby u niego zrobił "kupę"

a on w tym czasie pójdzie zanieść coś do piwnicy . Jak już wchodził po klatce na górę to zobaczył tamtego jak zbiega na dół i powiedział że musi iść on wchodzi na górę patrzy do łazienki a tam woda pływa po deskę

a z nią "dwa klocki "
Haha,leżę...xD
Dobra a przechodząc do rzeczy to jak kiedyś grałem w piłkę (koło parkingu) i trochę źle ją kopnąłem i poleciała wprost na szybę fiata Seicento...eh...ale na szczęście od tego czasu nic nie popsułem niechcący :]
--------------------

Dodane: 06-02-2011 22:30
no to moze i ja dodam cos od siebie. Sytuacji było wiele.
najczesciej psulem szklanki, mialem taka manie ze podczas picia je nadgryzałem
Raz na wfie scigalismy sie z kolega, a cwiczylismy na glownym holu gdzie bylu wielkie szklane drzwi wejsciowe no i kolega zawadzil o moja noga wpadl calym impetem w drzwi, rozwalil szybe no i wlasciwie cala ręka byla pozszywana.
Kiedys tez kolega w szkole ze mna zaczynal i chcialem mu przylozyc z lokcia, jakos sie wywinal a ja rabnalem w scianie i chodzilem z gipsem.
Kiedys tez na wfie mielismy zapasy, a ze w podstawowce bylem juz wyrosniety no to bylo mi latwwiej no i tak targnalem kolega ze polamal sobie reke.
Kiedys tez wracalem po kontuzji do pilki no i rozgrzewalem bramkarza, ktory mnie zastepowal, niestety trafilem go w jajka i chlopak sie rozjechal na trawie no i naciagnal pachwine, musialem grac.
A do powazniejszych wypadkow w moim zyciu no to zalicze jeden mecz. Mianowicie gralismy dzien po deszcze no i troche blotka bylo w bramce, byl rzut wolny, ustawiam mur wszystko elegancko, koles strzela miedzy nogami w srodek bramki, pilka wpadla w blotko chcialem obronic to noga i tym samym sie wywalilem, poszla dobitka ktora obronilem rzucajac sie szybko w rog niestety ladujac glowa na slupku. skonczylo sie na pobycie w szpitalu ze wstzasnieniem mozgu
historii bylo wiele, ale te sa najciekawsze
--------------------

Dodane: 06-02-2011 23:54
Z pewnością podczas szalonych lat młodości popsuło się dziesiątki rzeczy, ofc niechcący ^^ Wypisanie choć części z nich byłoby kłopotliwe, a aktualnie nie przypominam sobie bym był pokarany przez los takim pechowym zniszczeniem.

Dodane: 07-02-2011 00:25
kylo1991 napisał/a:najczesciej psulem szklanki, mialem taka manie ze podczas picia je nadgryzałem
Ktoś tu się naoglądał "Akademii Pana Kleksa". Też kiedyś chciałem zjeść jakieś kolorowe szkiełko, jednak tylko tobie się udało. Zastanawiam się tylko czy to nie uszkodziło Tobie jakoś jamy gębowej xD.

Dodane: 11-02-2011 04:00
Ostatnio zdarzyło mi się rozwalić pilot od satki.Wiadomo nieszczęścia chodzą po ludziach,gdy wstawałem z fotela(obok mnie leżał wtedy pilot)i gdy szedłem do kuchni usłyszałem jak pilot runął na ziemię niszcząc się kompletnie.
--------------------
Już sam nie wiem jak to ma być,
bez was nie mogę a z wami nie
umiem żyć i co ja mam teraz zrobić ?

Dodane: 12-02-2011 21:39
Psuje się "niechcący" głównie dlatego, że bierze się coś w swoje łapy chociaż nie wie jak to się używa. Dlatego mam jedną złota zasadę dotycząca wszystkiego - jak się na czymś nie znasz to się za to nie bierz.
Musisz być zalogowany, aby móc dodawać posty na forum.