Ostrzegam na początku, że temat dotyczył będzie książki, więc niezainteresowanym czytaniem od razu radzę nie zagłębiać się w posta... a szykuje się post dość długi.
"Diuna" to książka sci-fi, jednak stawianie jej na półce razem ze standardowymi pozycjami tego gatunku jest bardzo nie na miejscu, ponieważ klimat i cały przedstawiony świat znacząco odbiega do tego, czym raczą nas inni przedstawiciele tego gatunku...
I tutaj zaczną się moje "ochy i achy".
"Diuna" to działo wybiegające poza ramy - jest to i powieść polityczna, i filozoficzno-religijna, doszukać się można wątków miłosnych, społecznych, pojedynków i bitew, refleksji nad człowieczeństwem, a to tylko część z nich. Jeśli czytając, staramy się nie tylko przebrnąć przez fabułę, ale też odnaleźć przesłanie, jakie autor nam serwuje, to nie zawiedziemy się... za to będziemy zachwyceni.
Jest to moja ulubiona książka, czytałem ją już chyba z pięć razy i zawsze wyciągałem z niej "coś nowego".
A "litania przeciwko strachowi" to po prostu cudo.
A teraz przejdźmy do fabuły.
Akcja rozgrywa się głownie w na dwóch planetach - Kaladanie i Arrakis/Diunie, w 72 roku Padyszacha Imreratora Szaddama IV... czas ten ma się nijak do naszego (dodam tylko, że istnieje w "Diunie" jeszcze inna miara czasu... tak samo nie związana z naszą

), więc nie wiemy dokładnie kiedy. Jedno jest pewne, długo po definitywnym opuszczeniu przez ludzkość Ziemi - ta planeta w uniwersum "Diuny" jest wspominana tylko w legendach i mitach, zapomniana i nieważna.
Ludzkość w "Diunie" zerwała z technologią będącą naśladownictwem ludzkiego umysłu, czyli nie ma komputerów, robotów i sztucznej inteligencji... nie będę wam pisał jak do tego doszło i czemu, jak pomyślicie dobrze, to może na coś wpadniecie, poza tym... czytać trzeba a nie tak na gotowe! xD
Pewnie zadajecie sobie pytanie: Sci-fi a nie ma robotów? To co jest?!
Od razu mogę wam powiedzieć, że nie uświadczycie też kosmitów.
Spotkacie za to wiedźmy.
Pewnie stukacie się teraz palcem w czoło i myślicie "Jak to, wiedźmy w fantastyce naukowej?! Co on pisze?!", ale tak, nie pomyliłem się - wiedźmy, bo wiedźmami nazywają członkinie zakonu Bene Gesserit.
Z resztą nie bez przyczyny, ponieważ mają znaczny asortyment umiejętności - są superspostrzegawcze, potrafią odróżnić prawdę od kłamstwa, zneutralizować działanie każdej trucizny, a co najważniejsze... posiadają pamięć swoich przodkiń. Ponad to są superszybkie i groźne, znają śmiertelnie niebezpieczne sztuki walki i są mistrzyniami seksu. To ostatnie to nie żart - wykorzystują swoje seksualne zdolności w celach politycznych, jak i hodowlanych, ponieważ bawią się w stworzenie lepszego człowieka... a raczej chcą rozwiązać pewną genetyczną niewiadomą, ale o tym to też już musicie przeczytać.
Powiem tylko, że bardzo lubią tez bawić się religią.
Poza Bene Gesserit występują tu także mentaci - ludzkie komputery, które potrafią kalkulować i kojarzyć fakty lepiej niż wszystkie dzisiejsze komputery.
Trzecią tajemniczą grupą jest Gildia Planetarna. Oni też posiadaja niesamowite zdolności, jednak... o nich wam nie opowiem. O taki wredny jestem.
Jest też Imperator i wielkie rody... a interesy wszystkich zbiegają się w jednym miejscu...
By uzyskać te superzdolności potrzebna jest jedna rzecz - przyprawa, Melanż, dostępny tylko na jednej planecie i o tak skomplikowanej budowie, że nie da się go sztucznie otrzymywać, najcenniejsza substancja we wszechświecie... tak dobrze myślicie ta planeta to Arrakis!
Na Arrakis jest przyprawa i... właściwie to niewiele więcej, bo planeta jest pustynią. Tutaj też jest zagadka, ponieważ jest na niej tyle wody iż pustynią być nie powinna, jednak... No właśnie, co jednak
Na Arrakis są jeszcze czerwie - wielkie robale, które są utrapieniem poszukiwaczy przyprawy.
No i fremeni, ludność "rdzenna", która jest niewolona przez Imperium i marzy o wolności i odmienieniu swojej planety w wodny raj. Fremeni też są bardzo zagadkowi i mają... nie powiem co mają - pewnie już was denerwują te niedopowiedzenia? I dobrze. xD
A w samym środku tego wszystkiego ląduje główny bohater, Paul Atryda - chłopiec na początku piętnastoletni, jednak nie traktujcie do jako dziecko! On pobierał nauki od swojej matki, siostry Bene Gesserit, ponad to jest w nim coś niezwykłego i cały zakon wiedźm wiązał z nim swoje plany.
Oczywiście nie obędzie się tez bez wroga głównego bohatera - to z kolei jest ród Harkonenów, z którym od pokoleń toczą wyniszczającą walkę i którego głowa, Vladimir Harkonen, dość znacząco namieszał w życiu Paula...
To wszystko, a teraz... zapraszam do czytania.
Nowe wydanie można nabyć już za pięćdziesiąt złoty i jest to wydatek, który się opłaca.