
Dodane: 28-03-2010 14:38 -
Temat dla wszystkich zainteresowanych, ale też chyba przede wszystkim dla nowych tłumaczy, bo kilka kwestii trzeba wyjaśnić.
Po pierwsze, chyba nie każdy wie, co to jest deklinacja, dlatego krótka definicja tego pojęcia:
Deklinacja - odmiana wyrazu przez przypadki, liczby i rodzaje. Deklinacji podlegają rzeczowniki (ale rodzaje w liczbie mnogiej obowiązują jak w liczbie pojedynczej), przymiotniki, imiesłowy przymiotnikowe, zaimki (rzeczowne, przymiotne i liczebne) oraz liczebniki.
Pochodzi ona (bynajmniej w naszym języku) z deklinacji łacińskiej, która wcale nie jest łatwiejsza od naszej (wiem, bo łaciny się uczyłam jakiś czas)
http://pl.wikiped...i%C5%84ska No i właśnie. Tutaj jest z nią pod względem gramatycznym duży problem, jeśli przychodzi do tłumaczenia. W języku japońskim, ale też i angielskim, coś takiego jak deklinacja w zasadzie nie istnieje, a przypadek należy wyłapać z kontekstu. Po części ułatwia im to sprawę, ale nam utrudnia. Bo nawet w angielskim mogą sobie swobodnie pisać "Gohan-kun", czy "Piccolo-san" ile wlezie, bo im to tam wsio ryba. Ale jeśli u nas dochodzi do deklinacji, to wtedy już jest gorzej, bo odmieniać moim zdaniem powinno się imię, a nie końcówkę "kun", "chan", itd. Dlatego ja te końcówki w deklinacji zmieniam, kiedy to jest konieczne, na jakieś przybliżone polskie odpowiedniki, lub je opuszczam.
Podobnie jest z odmianą niektórych imion, jak np. Freeza, co już mi jeden user zarzucił. Niestety, tutaj wiele rzeczy, że tak powiem "poprawiam po autorach", bo jeśli chodzi o wyrazy pochodzące z angielskiego (jak powiedzmy Kira w Death Note) to już jest u nich cienko, są one zniekształcone, po prostu pod względem estetyki mi się nie podobają. A jak wy, tłumacze, będziecie to robić, to pozostawiam wam do wyboru, jak tylko tutaj radzę.
I jeszcze taka osobista refleksja, ale to już raczej zarzuty do Horrible-subs (tych od Naruto) - nie podoba mi się to, co robią z typowymi japońskimi końcówkami - o ile zamiast "san" jest "Mr." jest do przyjęcia, to zamiast "kun" "boy" już nie. Bo "kun" to nie jest koniecznie to samo co "chłopiec", bo i spotkałam się z tym, że tak się również do kobiety zwracają, a konkretnie do koleżanki po fachu. Owszem, używa się tego głównie do chłopaków, ale trzeba się z tym liczyć, że to jest bardzo nieformalny przyrostek i może też oznaczać to, że ktoś kogoś lekceważy. Tak więc nie jestem zwolenniczką tłumaczenia przyrostków. I tyle.
--------------------
"Wolę być nienawidzony za to, kim jestem, niż kochany za to, kim nie jestem." - Kurt Cobain

Dodane: 28-03-2010 15:16
Co do twojej osobistej refleksji, to całkowicie ją podzielam, również jak zobaczyłem napisy naruto od Horrible-subs i te Mr, boy to się nóż w kieszeni otwiera że oni usuwają ten -san, -chan, -kun. I początkowo jak olek zrobił napisy to właśnie przetłumaczył te Mr, Boy itp i w sumie się mu nie dziwię, bo dopiero początkuje, ale teraz już wie, że trzeba zobaczyć ten fragment w anime i jeżeli słychać san, kun, chan to trzeba to tak napisać, jednocześnie olewając przesłanie tłumaczy z Horrible-subs.

Dodane: 28-03-2010 16:58
Filip wczoraj mi wspominał, że nawet nie trzeba odmieniać imion japońskich, bo odbiorca i tak samemu w głowie sobie to odmieni i w zupełności ma w tym rację. Generalnie najważniejsze jest to, aby zdanie po polsku brzmiało jak najnormalniej i można wtedy nawet, a właściwie to powinno się pominąć dosłowne tłumaczenie z angielskiego. Podsumowując wasze wypowiedzi to należy przede wszystkim tłumaczyć ze słuchu

.
--------------------
Tam gdzie mądry jest za głupi, potrzeba geniusza
Robię wszystko, żeby nie robić nic xD

Dodane: 28-03-2010 17:22
No i znalazłem, szukałem jakiegoś tytułu grzecznościowego dla Pani, no i znalazłem, tak jak mi się wydawało, bo słyszałem wszędzie "hotaru-dono" czyli panienko hotaru

Jeżeli chce ktoś poczytać więcej o japońskich tytułach grzecznościowych, to odsyłam do wikipedi:
http://pl.wikiped...C5%9Bciowe Tak więc każdy kto tłumaczy, niech zapamięta, pan/pani to według kolejności tono/dono czyli w przypadku kobiety -dono (hotaru-dono) w przypadku mężczyzny -tono (np Shiranami-tono) ale najpierw musimy sprawdzić jak jest w anime, czy jest sama, chan, dono lub tono

od razu lepiej się ogląda anime z takimi napisami i zwrotami
Tak nie widzę potrzeby odmieniania przez przypadki japońskich imion, chyba że sytuacja na prawdę tego wymaga. Bo zauważyłem że przeważnie nie trzeba odmieniać. Przykład: tego Tonebei. Jakoś brzmi nie? A po odmianie: tego Tonebeia. I jak to brzmi? Trochę przedobrzony polski

Dodane: 30-03-2010 15:50
A nie można pisac normalnie imion? tzn.np. Goku, czy Gohan a nie Goku-san, Gochan-chan. Wiadomo o co chodzi i o kogo chodzi, więc w sumie nie wiem o co się tak naprawdę rozchodzi

Dodane: 30-03-2010 16:00
Goku to jest akurat normalne dla tych co oglądali anime wyłącznie na RTL/TVN z lektorem polskim który był bardzo kulawy. Tłumaczymy zgodnie z tłumaczeniem, to jest anime i musi nieść ze sobą przynajmniej część japońskiej kultury, a skoro u nich w japonni się takich zwrotów używa, to także takie zwroty będziemy używać w tłumaczeniach. Dla laika jest to dziwne, dla smakosza jest to normalne, albo nawet wymagane. Obejrzyj więcej anime a się przekonasz że dużo grup tak tłumaczy, bo tak najlepiej zostawić, w oryginale. Wolałbyś w japoni słyszeć swoje imię, przykładowo aleksandra, tak jak teraz napisałem czy w ten sposób: yàlìshāndélā ? Tłumacz zazwyczaj chce coś przekazać, więc przekazuje nam kulturę japoni. Słysząc gochan-chan wiem że to mówi do niego jego matka, słysząc gochan-kun podejrzewam że mówi to do niego bulna, lub krilan. Zostanie tak jak jest i zmierzać tego nie zamierzamy.

Dodane: 30-03-2010 16:14
Jeśli już o przykładzie Gohana mówimy, to ja to rozróżnię, kto jak do niego mówi:
- Gohan-chan - ewidentnie tak zwraca się tylko do niego matka, po naszemu to by było "Gohanek". Wiadomo, Chichi jest nadopiekuńcza, to tak będzie się zwracać do ukochanego synusia
- Gohan-kun - tak zwraca się do niego właśnie Bulma, nie wiem, czy Kuririn też, ale chyba tak. To jest zwrot jak do kolegi, pokazują mu, że traktują go nieco poważniej, tak prawie na równi ze sobą. W późniejszych odcinkach tak też zwraca się do niego Videl i koledzy i koleżanki ze szkoły
- Gohan-san - tego zwrotu będzie używał Dende, a także w późniejszych odcinkach Kaio-shin, a także i w szkole, a konkretnie nauczyciele. Jest to zwrot bardziej z szacunkiem, per "pan".
Końcówki "sama" nie używali wobec niego, bo i nie miał kto, nie miał on w końcu podwładnych ;p
--------------------
"Wolę być nienawidzony za to, kim jestem, niż kochany za to, kim nie jestem." - Kurt Cobain

Dodane: 30-03-2010 18:38
Ja również jestem za nie spolszczaniem końcówek, ani nie zmienianiu ich na żaden inny język. Sądzę, że wtedy tracą swój urok. Naruto nie oglądam, więc nie wiem jak to tam wygląda, ale w Bleachu nie spolszczają w napisach tych końcówek co mi bardzo odpowiada.
--------------------
"A wszystko jest iluzją i magią i zdarza się raz na milion."
Świat ma tylko cztery strony, a w tym świecie nie ma mnie..

Dodane: 30-03-2010 18:43
Tak jest ,ja też nie mogę sobie wyobrazić dialogów bez san,chan,dono itp. Owe japońskie końcówki są charakterystyczne i większość anime jakie oglądałem zawierała to

Dodane: 30-03-2010 19:33
Jeśli już mowa o końcówkach to od razu przypomina mi się Orihime wołająca "Kuuuurooosssakkki-Kuuuun"
Mi te końcówki się podobają, nawet stanowią w pewnej mierze o orientalnym klimacie mang/anime, taki smaczek z japońskiej kultury... i po prostu podobają mi się te zwroty.
Swoją drogą tłumaczenie ww krzyku Orihime na "Kurosaki, kolego" brzmiałoby idiotycznie, co także jest powodem tego, że wolę oryginał.
Od nikogo nie będę wymagać nauki japońskiego, bo sam go nie znam, ale jeśli chce wiedzieć co te zwroty znaczą, to niech po prostu się z nimi zapozna - potem w myślach sam będzie sobie "tłumaczył" automatycznie, nawet więcej, przyswoi je sobie i będzie po problemie.
Ogólnie jestem za tym by nie tłumaczyć idiomów, tłumacz może najwyżej umieścić sprostowanie wyjaśniające co znaczy to słowo, a nie wstawiać tam jakieś nasze, które nie oddaje w pełni znaczenia - poza tym w dobie internetu wstukanie raz "od wielkiego dzwonu" w google paru literek by się dowiedzieć co dany zwrot znaczy nie jest katorżniczym wysiłkiem.

Dodane: 02-04-2010 15:34
Gdy zaczynałem przygodę z oglądaniem anime to na początku ciężko było się przyzwyczaić, lecz teraz już raczej nie mam z tym problemów i bardzo mi się podoba jak te końcówki nie są spolszczone, bo to dodaje myślę klimatu i od razu wiadomo, że oglądasz anime.
--------------------

Dodane: 02-04-2010 17:27
Ja podobnie jak Ippo początki były trudne i sobie mówiłem po kiego grzyba to pisać jak można przetłumaczyć np. te 'Hotaru-dono' na 'Panienko Hotaru' ale jak sie oberzało kilkanaście epków to sie przekonałem, bo to niesie ze soba takie japońskie smaczki i przy ogladaniu anime trochę ich kultury się liznie no i aktualnie nie toleruje innego tłumaczenia niż -kun -chan -san albo to albo wcale nic nie pisac tylko samo imię bo tłumaczyc dosłownie nie można.
--------------------
Znajdziecie mnie na: LastFM and MAL

Dodane: 02-04-2010 23:12
Dla mnie też jest lepiej gdy końcówki nie sa tłumaczone. Zdecydowanie lepiej sie czyta napisy gdzie są końcówki takie jak '-sama' '-san', '-dono' czy inne
Lepiej to wygląda bo słyszymy to samo co widzimi mi to pasuje lepiej niż jak by było 'chłopcze' czy 'Pan' czy 'Panienka', bo czasami takie tłumaczenie po prostu nie pasuje.
--------------------
-------------------------------
Musisz być zalogowany, aby móc dodawać posty na forum.